BLISK Studio Nowa strona

Jak porównać dwie oferty na stronę? Zrób Test Przejęcia

Dwie oferty mogą obejmować niemal ten sam zakres, a pozostawić firmę w zupełnie innej sytuacji przy zmianie wykonawcy. Test Przejęcia pokazuje różnicę przed podpisaniem współpracy.

Ilustracja redakcyjna przedstawiająca model strony firmowej przenoszony między dwoma środowiskami wykonawców, podczas gdy jeden element operacyjny pozostaje połączony z poprzednim systemem.

Dostajesz dwie oferty na nową stronę.

Obie obejmują stronę główną, ofertę, kilka podstron, formularz kontaktowy, wersję mobilną, podstawową optymalizację i publikację. W obu pojawia się panel do edycji albo inny sposób aktualizacji treści. Różnica w cenie istnieje, ale nie jest na tyle duża, żeby sama rozstrzygnęła wybór.

Naturalnie zaczynasz więc porównywać zakres.

Kto przygotuje treści. Ile jest poprawek. Co obejmuje SEO. Jak długo potrwa realizacja. Co dzieje się po publikacji.

To potrzebne pytania. Problem w tym, że jedna z najważniejszych różnic między ofertami może nie być widoczna w żadnym z tych punktów.

Ujawni się dopiero wtedy, gdy zechcesz zmienić wykonawcę.

Nie musi dojść do konfliktu. Agencja może zmienić profil działalności, freelancer zakończyć obsługę stron, a firma po dwóch latach potrzebować większego zespołu albo innego sposobu rozwoju serwisu.

Dlatego przed wyborem oferty warto zadać jeszcze jedno pytanie:

czy tę stronę da się naprawdę przejąć?

Najważniejsza różnica może nie być w zakresie

Oferta dobrze opisuje to, co ma powstać: podstrony, formularze, analitykę, integracje, CMS, hosting czy opiekę.

Wszystkie te pozycje odpowiadają jednak przede wszystkim na pytanie:

co będziemy mieli w dniu publikacji?

Test Przejęcia zmienia perspektywę:

co z tego będzie można nadal kontrolować i rozwijać, kiedy obecny wykonawca przestanie być częścią układu?

Na ekranie różnicy może nie być żadnej.

Dwie strony mogą wyglądać równie dobrze, działać szybko i przez lata nie sprawiać problemów. Jedna została jednak zbudowana tak, że inna kompetentna osoba może przejąć jej rozwój. Druga działa poprawnie, ale część potrzebnych kont, środowiska, licencji, procesu publikacji albo wiedzy pozostaje związana z dotychczasowym wykonawcą.

To nie znaczy automatycznie, że drugi model jest zły.

Znaczy, że obie oferty nie dostarczają tego samego, nawet jeśli ich zakres wygląda niemal identycznie.

Test Przejęcia: zakończ współpracę dzień po publikacji

Wyobraź sobie, że projekt właśnie się skończył.

Strona działa. Faktura została opłacona. Wszystko jest w porządku.

I teraz, wyłącznie na potrzeby testu, zakładasz, że jutro obsługę ma przejąć inny wykonawca.

Nie pytaj jeszcze, ile będzie kosztowała migracja. Najpierw przejdź przez cztery ruchy.

Najpierw ustal, co firma może kontrolować bez udziału obecnego wykonawcy. Chodzi nie tylko o login do CMS-a. Sprawdź, gdzie znajduje się domena, na jakich kontach działają usługi potrzebne stronie, gdzie przechowywany jest projekt i kto ma możliwość publikacji zmian.

Potem ustal, co pozostaje pod kontrolą wykonawcy. Może to być zarządzany hosting, konto techniczne, licencja, repozytorium, usługa formularza, integracja albo inne narzędzie. Sam fakt, że coś obsługuje wykonawca, nie jest problemem. Musisz tylko wiedzieć, że tak jest.

Następnie zapytaj, co musiałoby zostać przekazane przy zmianie. Dostępy? Pliki? Repozytorium? Konfiguracja domeny? Dane analityczne? Dokumentacja użytych usług? Informacja potrzebna do ponownego uruchomienia formularza albo wdrożenia nowej wersji?

Na końcu zostaje najważniejsze pytanie: czego nie da się po prostu przekazać? Jeżeli jakiś element wymagałby zastąpienia, ponownej konfiguracji albo przebudowania części strony, powinno być to wiadomo przed podpisaniem współpracy, a nie w dniu odejścia.

To jest Test Przejęcia.

Nie sprawdza, czy klient osobiście administruje całą technologią.

Sprawdza, czy istnieje znana droga od obecnego wykonawcy do następnego.

Login do panelu nie jest jeszcze odpowiedzią

Łatwo uznać, że skoro firma dostanie panel administracyjny, strona jest pod jej kontrolą.

To za mało.

Możesz mieć dostęp do CMS-a i nie wiedzieć, gdzie zarządzana jest domena. Możesz mieć domenę, ale nie mieć możliwości opublikowania nowej wersji strony. Możesz dostać pliki, a nadal nie wiedzieć, od jakiej usługi zależy formularz. Analityka może działać poprawnie, ale być skonfigurowana na koncie, do którego firma nie ma bezpośredniego dostępu.

Dlatego Testu Przejęcia nie da się zamknąć pytaniem:

„Czy dostanę pliki strony?”

Strona jest systemem kilku współpracujących elementów. Test nie wymaga od właściciela firmy znajomości ich technicznej budowy. Wymaga odpowiedzi na bardziej praktyczne pytanie:

czy po zmianie wykonawcy kolejna osoba będzie mogła dalej pracować, czy najpierw będzie musiała odtwarzać sposób działania strony?

Szerzej samą powierzchnię zależności rozwija artykuł BLISK o wtyczkach WordPressa i bezpieczeństwie strony. Tam pytanie brzmi, od jakich komponentów zależy system i kto odpowiada za ich utrzymanie.

Tutaj interesuje nas moment przekazania całego wdrożenia.

Kontrola nie oznacza samodzielnej obsługi

Test Przejęcia nie prowadzi do zasady, że wszystko musi od pierwszego dnia znajdować się na koncie klienta.

Firma może świadomie zlecić wykonawcy hosting, wdrożenia, aktualizacje i techniczną opiekę. Może przez lata nie mieć żadnego powodu, żeby zaglądać do kodu czy samodzielnie publikować nową wersję serwisu.

To normalny model współpracy.

Granica pojawia się gdzie indziej.

Firma powinna pozostawać z wykonawcą dlatego, że jego obsługa jest dobra, a nie dlatego, że nie zna sposobu odejścia.

Dlatego przy każdej zależności wystarczy ustalić jej status.

Jeżeli hosting prowadzi wykonawca — co stanie się przy przekazaniu?

Jeżeli używa własnej licencji — czy kolejny wykonawca może ją zastąpić i z jakim skutkiem?

Jeżeli wdrożenie odbywa się z jego środowiska — jak przejmuje je kolejna osoba?

Jeżeli jakaś usługa nie jest przenoszalna — co trzeba będzie skonfigurować ponownie?

Znana zależność może być wygodnym elementem obsługi.

Problemem jest zależność, której istnienie wychodzi na jaw dopiero wtedy, gdy próbujesz odejść.

Dwie podobne strony mogą zostawić firmę w dwóch różnych sytuacjach

Wyobraź sobie dwie firmy, które kupiły strony o bardzo podobnym zakresie.

Pierwsza przez trzy lata korzysta z opieki autora serwisu. Potem decyduje się na zmianę. Dotychczasowy wykonawca przekazuje uzgodnione elementy i nowa osoba może wejść w projekt. Potrzebuje czasu, żeby go poznać, ale nie musi go odtwarzać.

Druga firma również zmienia wykonawcę po trzech latach.

Dopiero wtedy odkrywa, że jeden z ważnych elementów strony jest związany z poprzednim sposobem działania i nie może po prostu przejść do kolejnej osoby. Trzeba go zastąpić albo przebudować część systemu.

Obie strony mogły przez te trzy lata działać bezbłędnie.

I właśnie dlatego tego ryzyka nie widać w typowym porównaniu ofert.

Nie musi pogarszać wyglądu strony, jej szybkości ani działania formularza. Jest niewidoczne aż do momentu zmiany wykonawcy.

Test Przejęcia próbuje zobaczyć ten moment przed zakupem.

Cena nie powie ci, czy strona jest przejmowalna

Nie jest to kolejny argument za tym, żeby zawsze wybierać droższą ofertę.

Droga strona również może być mocno związana z wykonawcą. Tania może mieć bardzo przejrzysty model przekazania.

Cena i przejmowalność to dwie różne rzeczy.

Jeżeli jedna oferta opisuje stronę, którą można przekazać innemu wykonawcy według znanego procesu, a druga tego nie określa, nie porównujesz już wyłącznie dwóch cen za podobny zakres.

Porównujesz dwa różne modele dalszego korzystania z tego, co firma kupuje.

Osobno warto analizować koszt całego cyklu życia taniej realizacji. Test Przejęcia nie służy jednak do przewidywania przyszłych wydatków.

Ma ustalić wcześniej, czy firma posiada drogę wyjścia.

Dobra oferta ma również drugi koniec

Podczas rozpoczynania projektu uwaga naturalnie skupia się na starcie.

Jak wygląda proces? Ile potrwa? Co trzeba przygotować? Kiedy powstanie projekt? Kiedy publikacja?

Dojrzały model współpracy powinien jednak pozwalać zrozumieć również, co wydarzy się na jej końcu.

Nie potrzebujesz wielostronicowej instrukcji odejścia.

Potrzebujesz jasności, które elementy są pod bezpośrednią kontrolą firmy, które świadomie obsługuje wykonawca, co zostanie przekazane przy zmianie i które części wymagają wtedy dodatkowej operacji.

To wystarczy, żeby przestać mylić wygodną opiekę z ukrytym uzależnieniem od jednego dostawcy.

Przed wyborem oferty wykonaj test naprawdę

Wróć do dwóch ofert, które leżą przed tobą.

Nie pytaj tylko:

„Co dostaniemy po publikacji?”

Przeprowadź każdą przez ten sam scenariusz:

projekt kończy się jutro — co firma kontroluje, co pozostaje po stronie wykonawcy, co zostanie przekazane i co trzeba byłoby zbudować albo skonfigurować ponownie?

Jeżeli wykonawca potrafi odpowiedzieć konkretnie, możesz świadomie wybrać nawet bardzo długi model współpracy.

Bo wtedy pozostajesz z nim z wyboru.

Nie dlatego, że strona nie ma wyjścia.

W BLISK właśnie tak warto oceniać wdrożenie przed decyzją o technologii i rozpoczęciem projektu. Strona ma pracować dla firmy również wtedy, gdy zmieniają się ludzie odpowiedzialni za jej rozwój.