Najłatwiej rozpocząć projekt strony od rzeczy, które da się szybko nazwać.
Pięć podstron. Nowoczesny wygląd. Jasna albo ciemna kolorystyka. Formularz. Panel do edycji. Może WordPress. Kilka stron konkurencji jako inspiracja. Termin publikacji.
Po jednej rozmowie można mieć wrażenie, że projekt już nabiera kształtu.
Tyle że wszystkie te odpowiedzi mogą pojawić się za wcześnie.
Można bardzo sprawnie zaprojektować stronę na podstawie założeń, których nikt wcześniej nie sprawdził. Można dobrze wykonać niewłaściwy zakres. Można dopracować wygląd czegoś, co od początku źle opisuje firmę. Można wybrać technologię dla funkcji, której firma właściwie nie potrzebuje.
Projekt strony zaczyna się wtedy, gdy przestajesz zgadywać.
Właśnie temu służy Filtr BLISK.
Diagnoza nie jest audytem gotowej strony
Słowo „diagnoza” łatwo kojarzy się z analizowaniem czegoś, co już istnieje.
Jest strona, więc sprawdzamy strukturę, treść, wydajność, SEO, technologię i błędy. Potem powstaje lista rzeczy do poprawy.
Filtr BLISK działa również wtedy, gdy nie ma jeszcze czego audytować.
Firma może dopiero przygotowywać pierwszą poważną stronę. Może mieć domenę i prowizoryczną wizytówkę. Może działać od lat dzięki poleceniom i po raz pierwszy chcieć zbudować własne miejsce, które ma realnie wspierać sprzedaż.
W takim przypadku problemem nie są błędy starej strony.
Problemem są decyzje, które za chwilę zostaną zamienione w nową stronę.
Jeżeli nie zostaną sprawdzone przed projektem, wykonawca zacznie je utrwalać. Lista usług stanie się menu. Wstępny pomysł na odbiorcę zacznie kierować językiem. Założona liczba podstron zamknie zakres. Inspiracja konkurencją wpłynie na strukturę. Wybrana technologia zacznie dyktować sposób wdrożenia.
Po kilku tygodniach te rzeczy będą wyglądały jak elementy projektu.
Na początku były tylko hipotezami.
Najbardziej zdradliwe założenia brzmią rozsądnie
Problem rzadko zaczyna się od pomysłu ewidentnie złego.
Znacznie częściej firma przychodzi z czymś, co brzmi logicznie.
„Potrzebujemy prostej strony na pięć zakładek.”
„Klient chce przede wszystkim zobaczyć ofertę.”
„Konkurencja ma taki układ, więc u nas też powinien zadziałać.”
„Musi być panel, żebyśmy byli niezależni.”
„Na początek wystarczy landing.”
Każde z tych zdań może być prawdziwe.
I właśnie dlatego nie powinno być automatycznie przyjęte jako część specyfikacji.
Filtr nie służy do udowadniania klientowi, że się myli. Ma sprawdzić, czy założenie ma wystarczające oparcie, żeby zacząć na nim budować.
Jeżeli pięć podstron rzeczywiście wystarczy, zostaje pięć podstron. Jeżeli panel jest potrzebny, projekt powinien go uwzględnić. Jeżeli landing najlepiej obsłuży jedną konkretną decyzję, nie ma powodu budować większej strony.
Diagnoza nie ma powiększać projektu.
Ma odebrać przypadkowi prawo do ustalania jego zakresu.
opis zbiera odpowiedzi. Diagnoza sprawdza, czy odpowiadamy na właściwe pytania
Przed projektem firma powinna zebrać materiał o swojej ofercie, klientach, procesie sprzedaży, ograniczeniach i realnych dowodach pracy. Temu poświęcony jest osobny materiał o tym, co przygotować przed zleceniem strony firmowej.
Ale dobrze przygotowane materiały nie są jeszcze diagnozą.
Można mieć świetnie opisane usługi i nadal nie wiedzieć, które z nich powinny prowadzić komunikację. Można znać najczęstsze pytania klientów i nadal nie rozumieć, które z nich strona powinna wyjaśnić przed kontaktem, a które należą już do rozmowy handlowej. Można mieć dziesiątki realizacji i nie wiedzieć, które z nich naprawdę obniżają ryzyko decyzji klienta.
opis zbiera odpowiedzi. Diagnoza sprawdza, czy odpowiadamy na właściwe pytania.
To różnica między gromadzeniem materiału a podejmowaniem decyzji projektowych.
Filtr BLISK bierze to, co firma już wie, i konfrontuje z tym, czego strona ma dokonać. Szuka sprzeczności. Oddziela fakty od przyzwyczajeń. Sprawdza, czy ważna dla właściciela informacja jest równie ważna dla klienta. Ujawnia miejsca, w których zakres został wybrany zanim wiadomo było, jaką pracę ma wykonać strona.
Dopiero z takiego materiału można odpowiedzialnie budować strukturę.
Wygląd pojawia się później, bo jest konsekwencją
„Nie zaczynamy od wyglądu” nie oznacza, że wygląd jest nieważny.
Jest dokładnie odwrotnie.
Dobry design jest zbyt ważny, żeby używać go do maskowania nierozstrzygniętych decyzji.
Jeżeli nie wiadomo, co ma być najważniejsze, projektant może stworzyć hierarchię tylko na podstawie intuicji. Jeżeli oferta nie została uporządkowana, design może jedynie estetycznie ułożyć jej chaos. Jeżeli nie wiadomo, jakich dowodów potrzebuje klient, można zrobić efektowną sekcję realizacji, która niewiele udowadnia.
Projekt wizualny zawsze nadaje elementom znaczenie.
Wielkość mówi, co jest ważne. Kolejność mówi, co ma zostać zauważone wcześniej. Kontrast prowadzi uwagę. Przestrzeń buduje hierarchię. Forma wpływa na to, czy firma wydaje się precyzyjna, spokojna, techniczna, premium, dostępna albo masowa.
Dlatego przed designem trzeba wiedzieć, co design ma wzmacniać.
Inaczej wygląd nie rozwiązuje problemu.
Po prostu wybiera za firmę.
Zakres strony jest wynikiem diagnozy
Jednym z najczęstszych momentów odwrócenia kolejności jest rozmowa o liczbie podstron.
Firma chce wiedzieć, ile ich potrzebuje, zanim dokładnie wiadomo, jak klient podejmuje decyzję, jak szeroka jest oferta i ile kontekstu wymaga przed kontaktem.
Tymczasem zakres nie powinien być punktem startu.
Zakres jest wynikiem.
Jeżeli jedna usługa prowadzi do jednej prostej decyzji, niewielka strona może być najbardziej precyzyjnym rozwiązaniem. Jeżeli klient musi porównać zakresy, zrozumieć proces, zobaczyć dowody i obniżyć większe ryzyko zakupowe, projekt może potrzebować szerszej architektury.
Sam wybór między landing page a pełniejszą stroną ma własny mechanizm i opisałem go osobno w tekście o ciężarze decyzji klienta.
W Filtrze BLISK istotne jest coś wcześniejszego: nie zamykamy zakresu, zanim nie wiemy, z czego powinien wynikać.
Ta sama zasada dotyczy technologii, modelu edycji, rodzaju treści i części funkcji.
Najpierw potrzeba. Potem rozwiązanie.
Nie odwrotnie.
Dobra diagnoza może zmniejszyć projekt
To ważne, bo „strategia przed projektem” bywa na rynku używana również jako sposób na uzasadnienie większego zakresu.
Więcej podstron. Więcej funkcji. Więcej treści. Więcej etapów.
Filtr BLISK ma działać przeciwnie.
Jeżeli coś nie jest potrzebne, diagnoza powinna dać argument, żeby tego nie budować.
Firma może odkryć, że nie potrzebuje rozbudowanego CMS-a, bo kluczowe treści zmienia dwa razy w roku. Może dojść do wniosku, że sześć osobnych usług z wewnętrznego cennika dla klienta jest jedną kategorią problemu. Może zobaczyć, że blog nie ma obecnie właściciela, procesu ani materiału, więc projektowanie rozbudowanej sekcji publikacyjnej byłoby budowaniem pustej obietnicy.
Może też wyjść odwrotnie: pozornie prosta strona okazuje się zbyt mała, bo klient przed kontaktem musi zobaczyć więcej niż ofertę i numer telefonu.
Obie odpowiedzi są poprawne, jeśli wynikają z sytuacji firmy.
Filtr nie ma uzasadniać większej strony. Ma uzasadniać właściwą stronę.
To jedna z ważniejszych granic między diagnozą a sprzedażą zakresu.
Filtr kończy pracę przed makietą
W pewnym momencie trzeba przestać analizować i zacząć projektować.
Filtr BLISK nie jest nieskończonym warsztatem strategicznym. Nie ma produkować dziesiątek slajdów, diagramów i dokumentów, których nikt później nie użyje.
Powinien zakończyć się wtedy, gdy najważniejsze decyzje przestają być domysłem.
Firma wie, jaką zmianę strona ma wywołać. Wiadomo, komu przede wszystkim ma pomóc. Oferta ma ustaloną hierarchię. Widać dostępne dowody i braki, których nie można przykrywać deklaracjami. Znany jest sposób, w jaki klient dochodzi do kontaktu. Ograniczenia są nazwane. Wiadomo również, czego projekt świadomie nie będzie zawierał.
Nie jest jeszcze potrzebna gotowa makieta.
Nie jest jeszcze potrzebny finalny design.
Nie jest potrzebne udawanie, że znamy każdy szczegół.
Potrzebny jest wystarczająco mocny fundament, żeby kolejny etap nie polegał na zgadywaniu.
Dopiero wtedy można przejść do architektury informacji, treści, kierunku wizualnego i technologii. Każda z tych decyzji ma już punkt odniesienia. Można ją obronić czymś więcej niż gustem, przyzwyczajeniem albo tym, co zrobiła konkurencja.
Strona nie musi zaczynać się od ekranu
Najbardziej zdradliwy moment w pracy nad stroną pojawia się nie wtedy, gdy firma nic nie wie.
Pojawia się wtedy, gdy bardzo szybko wie już, jakiego rozwiązania chce, ale jeszcze nie sprawdziła, czy rozwiązuje właściwy problem.
Wtedy projekt zaczyna poruszać się sprawnie w złym kierunku.
Makiety powstają. Teksty są dopasowywane. Design wygląda coraz lepiej. Technologia zostaje wybrana. Każdy kolejny etap zwiększa koszt cofnięcia się do pytania, którego nie zadano na początku.
Filtr BLISK ma zatrzymać projekt wcześniej.
Nie po to, żeby opóźnić budowę strony.
Po to, żeby moment rozpoczęcia budowy naprawdę coś znaczył.
Filtr BLISK nie projektuje strony. Ustala, co w ogóle powinno zostać zaprojektowane.
Jeśli planujesz pierwszą poważną stronę albo nową stronę budowaną od fundamentu, nie musisz przychodzić z gotowym układem. Przygotuj prawdziwy materiał o firmie, a potem przejdź przez Filtr BLISK, zanim zakres, wygląd i technologia zaczną udawać rozstrzygnięte decyzje.
